Ramówka Na Sezon 2010/2011 [Aktualizacja 03.02.2011]

Licznik Odwiedzin

free counters

sobota, 18 września 2010

Jane Badler Wywiad Z Królową Przybyszów "V"

Zła, niebezpieczna, nieprzewidywalna! Okropny, czarny charakter oryginalnego V. Postać mrożąca krew w żyłach. Jedyna i niekwestionowana -  Królowa V we własnej osobie. Nie bez powodu nadano jej taki tytuł. W oczach fanów uchodzi za Madonnę serialu V. Co zatem pokaże w nowym sezonie? Jakie szykuje niespodzianki?
 
W tę niepowtarzalną rolę wcieliła się prawie 27 lat temu amerykańska gwiazda telewizji Jane Badler. Przez te wszystkie lata, Jane Badler występowała także w wielu innych programach i znanych produkcjach telewizyjnych takich jak „Mission Impossible” i „Falcon Crest”. Obecnie śpiewa (ma bardzo przyjemny, wspaniały głos) i nadal pojawia się w telewizji. Ostatnio w Australii  zrobiło się o niej głośno za sprawą roli Diany w znanej na całym świecie operze mydlanej „Sąsiedzi”.
Nie wiemy dokładnie na którym miejscu w gatunku kina science-fiction Diana plasuje się w szeregach złoczyńców z kosmosu , ale nie ulega wątpliwości, że jej udział w „V” przeszedł do historii telewizji. Dlaczego? Była pierwszą kobietą która na oczach milionów amerykanów zjadła żywego szczura. „V” był swego czasu także pierwszym serialem który przyciągnął przed telewizory największą widownię w dziejach. Minęło 27 lat od światowej premiery oryginalnego „V” a ona powraca do roli która jest dla niej jakby stworzona. I nadal pozostaje w świetnej formie!

„Gdy podczas Comic-Con 2010 świat obeszła pierwsza wiadomość o powrocie Diany do remake „V” uznaliśmy, że to dobry czas na rozmowę telefoniczną z Jane Badler. Chcieliśmy porozmawiać o oryginalnym V oraz nowej roli jaką szykują współcześni producenci”- podaje innsmouthfreepress.com
 
Abyśmy mogli osiągnąć pełne i jasne zrozumienie, publikujemy najciekawsze fragmenty  specjalnego wywiadu. Przeprowadziła go w sierpniu 2010 roku redaktorka Silvia Moreno-Garcia która prywatnie przyznała, że jest wielbicielem „V”.  Przeczytajcie koniecznie!

Silvia Moreno-Garcia: Pamiętam, kiedy oglądałam jeden z epizodów „Mission Impossible„, w którym śpiewałaś. Jestem ciekawa czy było to nagranie z taśmy czy to był twój prawdziwy głos?
Jane Badler: No wiesz co? [śmiech] Nie, to ja śpiewałam. I nadal śpiewam. Kończę właśnie prace nad drugim studyjnym albumem.
 
Silvia Moreno-Garcia: Kiedy zobaczyłam to na Twojej stronie MySpace, pomyślałam, że śpiewanie jest dla ciebie bardzo ważne. Do tej pory nie zdawałam sobie z tego sprawy.
Jane Badler: Okazuje się, że potrafię i mogę śpiewać – bo śpiew to po aktorstwie moja druga pasja. Gdy dorastałam grałam na różnych instrumentach i śpiewałam w kilku zespołach młodzieżowych. Mogłem kiedyś zostać piosenkarką. Miałam pewne propozycje. Jednak ostatecznie postawiłam na aktorstwo. Teraz łączę ze sobą te dwie pasje.

Silvia Moreno-Garcia: Co spowodowało, że powróciłaś do muzyki?
Jane Badler: To zabawne. Na studiach śpiewałam w klubach, a później przestałam robić cokolwiek w tym kierunku. Może, osiem lat temu, postanowiłam odświeżyć stare znajomości. Próbowałam dostać się do jazzu i zaczęłam śpiewać w klubach jazzowych. Założyłam własny kabaret. Potem dołączyłam do zespołu o nazwie „Sir” i tak się zaczęło. Wydałam mój pierwszy album a jesienią ukaże się drugi. Teraz, tutaj w Australii pracuję przy serialu „Sąsiedzi”.

Silvia Moreno-Garcia: Ten drugi album, nazywa się Tears Again. Czy możesz mi powiedzieć coś na jego temat?
Jane Badler: Pierwszy z nich został nazwany Devil Has My. To było o kobiecie społeczeństwa, która żyje w rezydencji i te dziwne, seksualne obsesje i jej upadek. Ten album jest bardziej hołdem dla opery mydlanej. Zrobiłem wiele oper mydlanych. Brałam udział w tak wielu spektaklach i serialach i poznałam tak wielu ludzi. Tak, ten album jest bardziej o wszystkim, co szalone, spontaniczne który utrzymuje formę zabawy życiem i radości jaka z niego powinna wypływać.

Silvia Moreno-Garcia: Jakie masz teraz marzenia? Co chciałabyś jeszcze zrobić ?
Jane Badler: Cóż, myślę, że to zabawne gdy mnie pytasz o takie sprawy. To chyba coś, czego po prostu nie wiem. Zrobiłam w swoim życiu bardzo wiele. Byłam głównym aktorem w  teatrze na Northwestern University i zawsze myślałam w ten sposób- to co chcę robić.  Pamiętam,  kiedy ukończyłam studia, wyjechałam do Nowego Jorku i powiedziałam sama z siebie: „Mam zamiar zostać aktorką” i to było to! Moja matka była bardzo przerażona, bo mieszka w New Hampshire. Uważała, że sobie nie poradzę.

Silvia Moreno-Garcia: Jak ważna była dla Ciebie rola Diany w V ?
Jane Badler: Tak, to jest rola, która zawsze będzie moją najlepszą rolą. To szalone. Patrzę na to teraz z perspektywy czasu, to niewyobrażalne doświadczenie. Pamiętam gdy zostałam zaproszona na panel V. Znajdowały się tam ogromne ekrany-telebimy i pokazali wszystkie te odcinki V z lat 80-tych. w których odegrałam kluczową rolę. Ja po prostu nie mogłem w to uwierzyć, patrząc na siebie na tych wielkich ekranach. Czułam się jak dziecko. Byłam wzruszona.  Szok! [śmiech].
 
Silvia Moreno-Garcia: Co sądzisz o nowym V ? Jane Badler: Naprawdę, wiele się zmieniło. V jest tak  stare. Myślę jednak, że nie ma nowego V. To jest nadal to samo. Ta literka połączyła ze sobą tak wielu fanów. To już kilka pokoleń.  I nie wiem tylko czy to nowe V ma taki sam wpływ na widzów jak dawniej, ponieważ stare V było tak nowatorskie jak na tamte czasy, miało bardzo silny emocjonalny wpływ na ludzi i wciąż jak widać ma. To V jest nieco bardziej subtelne. Oni włożyli wiele pracy w pozyskaniu wspaniałych, młodych i zdolnych aktorów a scenarzyści wiele pracy przy skryptach. Jest to udany projekt w nowej jakości telewizji. Myślę jednak, że nowe V w przeciwieństwie do klasyka będzie wolno pozyskiwać widza. Oni potrzebują jeszcze kilku zmian i trochę czasu aby V stało się coraz bardziej popularne.

Silvia Moreno-Garcia: Słyszałam pogłoski, że twój powrót do nowego V ma być ogromnym wydarzeniem medialnym? Powiesz nam coś na ten temat?
Jane Badler: Cóż, jak teraz rozmawiamy, nadal nie wiem co się święci. To coś, co jest w trakcie opracowania przez scenarzystów i producentów. Z pewnością coś wisi w powietrzu. W przyszłym tygodniu ruszam do Vancouver to wszystkiego się dowiem. Jestem pewna, że widzowie nie powinni być zawiedzeni. To w końcu V. [ śmiech ]



Silvia Moreno-Garcia: Czy jesteś zaskoczona zainteresowaniem fanów? Istnieje Facebook o nazwie Help Get Jane Badler on V ABC, a wszyscy ostatnio rozmawiają o Tobie?
Jane Badler: Wiem! [Śmiech] Mój Boże! Myślę, że widzowie są jak kibice i są prawdziwym powodem dla którego wracam do V. Tylko dlaczego biorą pod uwagę właśnie mnie?  Mam wrażenie, że fanom w nowym V brakuje bardzo czarnego charakteru jakim Diana była w oryginale. Naprawdę czuję mimo wszystko, że nowi twórcy V chcieli oddzielić, rozgraniczyć stare V od nowego show – to moje własne uczucia – i zrobić nowy V, który był świeży. Nie sądzę, że władze współczesnego V były zainteresowane przywracaniem starych członków obsady. Wydaje się jednak, że ludzie naprawdę kierowali te wszystkie prośby do stacji ABC abym chociaż to ja wróciła z powrotem. Jestem im wdzięczna.


Silvia Moreno-Garcia:Wielu się spiera o to, który V jest lepszy. A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Jane Badler: Oryginalny serial był dziełem sztuki, jest to klasyka.  Głównie sposób, w jaki został nakręcony. Scenariusz, muzyka no i  Kenneth Johnson na czele. Kiedy Kenny dowiedział się, że powstanie remake V był mile zaskoczony ale zdawał sobie sprawę, że nigdy nie powtórzy sukcesu oryginału. Było na ten temat wiele nieporozumień o prawa do scenariusza. Nie będę w tej rozmowie o tym wspominać bo nie chcę. Na pytanie które V jest lepsze już chyba odpowiedziałam. Klasyczne zawsze będzie bliskie mojemu sercu. Coś tam po sobie pozostawiłam. Myślę, że zmieniłam V na zawsze a ono mnie.


Silvia Moreno-Garcia: Z opinii fanów serialu na całym świecie wnioskuję, że nowe V powinno iść bardziej w kierunku pierwowzoru. Uważasz, że to dobry pomysł?
Jane Badler: Zdecydowanie tak. Myślę, że  w przeciwieństwie do tego, co robi teraz Anna, moja dawna bohaterka Diana była bezpośrednia i raczej impulsywnie okazywała swoje emocje. To sprawiało, że widzowie szybko akceptowali moją rolę. Dlatego uważam, że ostatni odcinek pierwszego sezonu V był taki świetny bo w końcu Anna pękła. Przestała udawać. Pokazała swoje prawdziwe oblicze. Na tym powinni się teraz skupić w nadchodzącym sezonie. Powinno być więcej emocji. Natomiast  w nowym V najbardziej kocham to, co robią z ludzką skórą. Tego brakowało w klasyku. Teraz ta skóra jest powiązana z ludzkimi emocjami. To niezwykły pomysł scenarzystów. Starsza wersja serialu była bardziej jednowymiarowa. Tu mamy kilka wspaniałych wątków które można nieźle rozbudować.

Morena Baccarin i Jane Badler
Silvia Moreno-Garcia: Jaka była Twoja ulubiona scena w oryginalnym V?
Jane Badler: Było ich wiele. Najbardziej jednak lubiłam sceny konwersacji z Juliet (Faye Grant). To były bardzo silne sceny. Myślę, że gdy je kręciliśmy byłam wtedy szczególnie  zaangażowana. Czasem wpadałam w zakłopotanie kiedy scenarzyści przynosili mi skrypty abym się z nimi zapoznała. Czułam, że to okrutne grać tak zimną i bezwzględną bohaterkę. Potem mi się to spodobało. Nie wiem dlaczego. Oczywiście najtrudniejszą sceną okazała się  ta gdzie  był wielki chomik [śmiech]. To było bardzo czasochłonne. Zajęło to chyba dwa dni. Obecnie można zrobić taki specjalny efekt w godzinę, ale wtedy, to trwało dłużej i było tak nowatorskie. Tak, kocham tę scenę. Trzymając go chodziłam i mówiłam dookoła, a potem mała przekąska. [śmiech]


Silvia Moreno-Garcia: Tak, w oryginalnym V to głównie Ty zawsze jadłaś dziwne rzeczy takie jak: robaki, myszy, szczury, ptaki. I zostało chyba tak do dzisiaj?
Jane Badler: [śmiech]Całkowicie! Ostatnio brałam udział w jednym z  odcinków w programie Jace Hall Show. I nie wiem czy on to specjalnie zaplanował, bo Jace jest jednym z twórców nowego V. Posiada internetowe show Jace Hall Show. Jeśli wejdziesz na YouTube, zobaczysz mnie jeszcze raz gdy zjadam mysz  w stylu Diana 2009. [śmiech] To niesamowite. Nagraliśmy ten filmik kiedy byłem w Los Angeles.

Silvia Moreno-Garcia: Myślę, że czasem aktorzy przypominają w życiu postacie które grają. Nie jest to oczywiście regułą. Czy istnieją podobieństwa między Tobą a Diana?
Jane Badler: Myślę, że chyba jestem jej przeciwieństwem. Jestem całkiem inna. Być może jedyną rzeczą która mnie z nią łączy to mam ogromną wytrwałość i jestem ambitna. Ale ja nie chce zdominować świata. Jednak w moich fantazjach czasem wyobrażam sobie jak fajnie było być Diana.



Silvia Moreno-Garcia: Wygląda na to, że teraz jesteś bardziej aktywna niż w ciągu ostatnich kilku lat. Czy zrobiłaś sobie przerwę, aby skupić się na rodzinie i teraz robisz więcej projektów?
Jane Badler: Miałem kilka trudnych lat. Jako aktorka i jako matka. Nie chciałam zrobić sobie takiej przerwy. Nigdzie także nie podróżowałam. Dokonałam słusznego wyboru. Poświęciłam się rodzinie. Mam dzieci które w rezultacie zostały wychowane w tradycyjnej rodzinie. Ale nigdy nie przestałam grać i śpiewać. Tyle, że istniał ogromny zastój bo w tym trybie macierzyństwa i dzieci nie potrafiłam skupić się na karierze. Pracowałam, ale nie dużo. Teraz gdy moje dzieci kończą szkoły i wkrótce się usamodzielnią mogę spokojnie poświęcić się pracy. Myślę, że to dziwne, nagle uświadamiam sobie, że jest jeszcze tak dużo do zrobienia. To niesamowite.



Silvia Moreno-Garcia: Co ci się tak podoba w gatunku science fiction?
Jane Badler: Głównie brak granic rzeczywistości. Nowe technologie i nieograniczone możliwości. Ten gatunek zajmuje się tematem codzienności:  nauki, pracy, moralności i miłości. Jeśli zostanie to powiązane ze sobą i zrobione dobrze, to rezultat może być intrygujący.


Silvia Moreno-Garcia: Dziękuję Ci za rozmowę. Za czas jaki nam poświęciłaś. Na dzisiaj to już wszystkie pytania. Mam nadzieję, że miło będzie Ci się pracowało na planie nowego V a my cieszymy się, że cię znowu będziemy oglądać co tydzień.
Jane Badler: [Śmiech] Co za historia! [Znów śmiech] Dwadzieścia siedem lat później znów na planie V. Byłoby to dobre opowiadanie!


Podziękowania za wywiad dla Badlera z www.v-serial.com

1 komentarz:

  1. Nie ma za co. to ja dziękuję Tobie. pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń